Kontakt

ntprzygody@gmail.com

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

I z o l a

Kiedy wrześniowy upał sięgnął zenitu, a termometr pokazał 36 stopni C w cieniu, postanowiliśmy ochłodzić się nieco w przejrzystych wodach Adriatyku.  Tym razem padło na Izolę, której dotąd jeszcze nie zdążyliśmy odwiedzić. Upał sprawił jednak, że odbyliśmy pobieżny spacer po mieście (przemykając skrawkami cienia) z krótkim przystankiem na obiad i lody.  Kiedy dotarliśmy do plaży ciągnącej się wokół miasta okazało się, że wcale nie łatwo o miejsce do „rozłożenia ręcznika” – innym też było gorąco. Na szczęście Adriatyk jest spory, więc z pluskaniem się nie było problemu.

K o p e r
Koper to jedno z trzech miast słoweńskiej riwiery, nie aż tak urokliwe jak Piran, ale nie mniej przyjemne i z pewnością warte obejrzenia.

Wróć

05 lipca 2021
Domyślna treść artykułu. W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.
05 lipca 2021
Domyślna treść artykułu. W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.

Słowenia to nie tylko piękne Alpy i zielone pastwiska. Ten mały kraj ma także dostęp (niewielki, ale jednak) do morza Adriatyckiego. I nie będzie przesadą jeśli powiem, że słoweńskie wybrzeże jest najpiękniejszym na całej Istrii! Piran, Izola czy Koper to niezwykle urokliwe nadmorskie kurorty. Pewnego bardzo ciepłego, a wręcz upalnego września odwiedziliśmy je  wszystkie.

 

P i r a n

Pierwszym był Piran - królestwo słońca i soli na słoweńskim wybrzeżu Adriatyku, który zachwycił nas niebywale. Nie spodziewaliśmy się czegoś tak pięknego! Właściwie to niczego się nie spodziewaliśmy, ponieważ Słowenia kojarzy nam się z wieloma rzeczami, ale akurat nie z „nadmorskimi perełkami”, a już na pewno nie w stylu weneckim…A oto przykład: Na głównym placu Piranu – placu Tartiniego, stoi cudowny XV-wieczny dom, niemalże wyjęty z europejskiej stolicy karnawału, tzw. Wenecjanka. Nie sposób go nie zauważyć – po prostu przykuwa wzrok!

 

Z Triestu do Piranu jest jedynie 45 km. Turyście nie uda się zaparkować w samym miasteczka (dostęp tylko dla posiadaczy  pilotów do szlabanów broniących dostępu do centrum). Najlepiej skorzystać z wielopoziomowego parkingu wybudowanego na rogatkach Piranu. Tam bezpiecznie, za niewielką opłatą, zostawiamy samochód i idziemy na przystanek autobusowy. Po wyjściu z budynku parkingu – uwaga – może nas niemal przewrócić podmuch upału (tak było we wrześniu – trudno nam sobie wyobrazić, jak musi tam być na przełomie lipca i sierpnia…). Podjeżdża klimatyzowany autobus. Wsiadamy. Po kilku minutach jesteśmy w samym centrum Piranu. Wow! Cudo architektury! Miasto niemal „wisi” przyklejone do otaczających go skał. Jest osadzone u ich podnóża, ale ponieważ wiele domów tam się nie zmieściło, część miasteczka jest położona jakby na zboczach wielkich kamieni. Idziemy na spacer. Z każdym krokiem chłoniemy tę niesamowitą, czterotysięczną osadę coraz bardziej. Upał jest rozbrajający. Wspinamy się krętymi i ciasnymi uliczkami. Wchodzimy na mury i do górującej nad miastem Katedry Św. Jerzego, skąd rozciąga się zniewalający widok na miasteczko i wody Adriatyku. Po zejściu na plac Tartiniego kupujemy oczywiście woreczek pirańskiej soli (Piran był kiedyś jednym z większych producentów soli we Włoszech – tak, tak, we Włoszech; Piran jest słoweński, a wcześniej jugosłowiański, dopiero od 1954 roku). Warto tu przyjechać. To miasto zapada na długo w pamięci turysty.

Słoweńska riwiera

03 września 2011
Na Tropie Przygody