Kontakt

ntprzygody@gmail.com

Twój e-mail:
Treść wiadomości:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Poczuliśmy się oszukani – miało być pięknie, a nie było. Raczej jak w Łebie na deptaku (nie ujmując niczego Łebie) ;-). A może po prostu przytłoczył nas skwar, gwar, hałas samochodów i ukryta w bocznych uliczkach „tandeta”. W telewizji tego nie zobaczycie. Sławny festiwal filmowy uczynił z tego miasta niemalże ikonę elegancji, tymczasem rzeczywistość jest daleka od ideału.

Nazajutrz, zaraz po śniadaniu, wyruszyliśmy na podbój Cannes! Stałym zwyczajem odwiedziliśmy informację turystyczną po garść informacji oraz mapę, a następnie udaliśmy się zatopić w gąszczu ulic, uliczek i zaułków. Po dłuższym spacerze wiedzieliśmy już, że oczekiwania przerosły rzeczywistość... Cannes jest całkiem ładne, ale na nas nie zrobiło dobrego wrażenia. W wielkim skrócie wygląda to tak: plaża, plaża, plaża; hotel, hotel, hotel, mnóstwo hoteli; Gucci, Dior, Armani, „Wszystko po 1 Euro”, Torebki Louis Vuitton za 15 Euro, Prada, kolejny raz „Wszystko po 1 Euro”... O, Pałac Kongresowy! Oooo... remont – zamknięte...! 

Z Wrocławia to ponad 1600 km w jedną stronę, a więc trasa rozłożona na dwa dni z noclegiem w Innsbrucku, w dobrze znanym nam już hotelu Gasthof Engl.

Do celu dojechaliśmy drugiego dnia późnym popołudniem. Na szczęście nawigacja okazała się bezbłędna, a hotel Les Agapanthes dosyć łatwy do odnalezienia. I okazał się całkiem sympatyczny i ciekawie położony – na wzgórzu, wśród zieleni dzielnicy La Bocca :-). Ten wieczór zakończyliśmy dosyć wcześnie i nikt nie miał problemów z zaśnięciem ;-)

Wróć

07 maja 2021
Domyślna treść artykułu. W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.
07 sierpnia 2020
Domyślna treść artykułu. W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.

Do Prowansji postanowiliśmy wybrać się we wrześniu – hołdując zasadzie, że poza sezonem jest lepiej (bo mniej turystów i ceny przystępniejsze). Jak na razie nie zawiodło nas to podejście, chociaż w przypadku Prowansji sformułowania „poza sezonem” można użyć chyba dopiero w listopadzie… ;-)
 

Pierwszym dłuższym przystankiem było Cannes.

Niefilmowe Cannes

15 września 2013
Na Tropie Przygody

Chłopaki też nie byli specjalnie zadowoleni – udało nam się trochę ich udobruchać dopiero ciasteczkami macaroons, wizytą na placu zabaw i kąpielą w morzu w iście filmowym stylu ;-)

Rozczarowanie Cannes to oczywiście nasza subiektywna opinia i jak zawsze warto sprawdzić samemu i wyrobić własne zdanie :-)