NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Trieste i okolice

2011

Szukamy celu naszej kolejnej wyprawy. Najlepiej we wrześniu… Mamy dwa tygodnie urlopu. W dniu wyjazdu Maniu będzie miał 3,5 roku a Mak dokładnie cztery miesiące. Postanowiliśmy, że podróż nie powinna zająć nam więcej niż jeden dzień i nie być dłuższa niż około 1000 km. No i oczywiście zależało nam na ładnej pogodzie. Tak wyruszyliśmy na podbój Triestu. A że trudno było nam usiedzieć na miejscu, zwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc od włoskiej Wenecji poczynając a na chorwackiej Puli kończąc.


Sobota. Wyruszamy z samego rana. Nasze auto zapakowane do granic możliwości. Bagaże dla czterech osób, wózek (parasolka) dla Maksia, nosidełko dla Maksia, pieluchy dla Maksia, zapas mleka dla Maksia… Łóżeczko turystyczne dla Maksia… Jednym słowem pierwsza poważna wyprawa w nowym składzie :-). Maniek jedzie, oczywiście, przodem do kierunku jazdy, z zamontowanym telewizorkiem samochodowym przed oczami. Natomiast Maksiu – tyłem do kierunku jazdy w swoim Maxi Cosi… No i zaczyna się już po kilkudziesięciu kilometrach. Maksiu nie jest zadowolony z takiej konfiguracji fotelików, na dodatek nudzi się jak mops – co chwilę płacze. Prawdziwy KOSZMAR przez duże K.

Cała podróż zajmuje nam 15 godzin, z czego czystej jazdy 8-9. Dwie trzecie podróży spędzamy w „oparach” krzyku Maka. Od połowy drogi, postoje robimy co pół godziny, a ostatnie 150 km spędzamy (na przemian Maciek i ja) w dziwacznej i niewygodnej pozycji, siedząc na przednim fotelu pasażera z lewą ręką wyciągniętą do tyłu i trzymającą butelkę z mlekiem, którą ssie Mak…


Dojeżdżamy na miejsce. Jesteśmy tak zmęczeni jakbyśmy biegli w 40-kilometrowym maratonie na czas! Koszmar! Nawet Maniek, który większą część trasy zrobił w słuchawkach na uszach podłączony do bajek, nie wygląda na zrelaksowanego. Takiego hardcoru nie mieliśmy nigdy wcześniej (i na szczęście nigdy później). Ta podróż jest jednak przełomowa. Od tej chwili Mak jeździ już wszędzie bez problemu.

Zatrzymujemy się w hoteliku na obrzeżach Triestu, w niewielkiej i spokojnej miejscowości Banne. Hotel Albergo Alla Valle di Banne prowadzi przesympatyczne małżeństwo słoweńsko (ona) - włoskie (on). Właściciel – Marco – ma niespotykane (nawet jak na Włocha) podejście do dzieci – uwielbiają go! Nie tylko nasze!
Banne, położone z dala od zatłoczonych arterii, a blisko autostrady, jest doskonałym miejscem wypadowym do zwiedzania półwyspu Istrii. Pyszne śniadanie rano i prawdziwa włoska, lokalna pizzeria w sąsiedztwie - wspominamy te smaki do dzisiaj… szczególnie Maniek.

Podczas naszego pobytu w Trieście przez tę część Europy przechodzi akurat fala ostatnich letnich upałów – temperatury sięgają 38 stopni Celsjusza. Nie są to idealne, dla takiego malucha, warunki do zwiedzania (zwłaszcza miasta), ale Maks znosi to nader dobrze. Przewiewna spacerówka-parasolka, lekkie ubranko (a czasami tylko pampers na pupie) i duuużo wody ułatwiają Makowi znosić to intensywne ciepło, a nam normalnie funkcjonować. Zresztą świadomość powrotu do Polski, w której ma nas przywitać „prawdziwa złota jesień”, sprawia, że chłoniemy te ostatnie letnie dni w roku z prawdziwą przyjemnością.

Pierwszego dnia po podróży wstajemy trochę „połamani”; postanawiamy więc spędzić go na luzie – pojedziemy autobusem do Triestu (nikt z nas nie ma ochoty wsiadać do samochodu…). Spacer plus obiad. Wrócimy tramwajem. Tak!!! W Trieście jest bardzo fajna „górska” linia tramwajowa biegnąca z Piazza Oberdan pod górę do Opiciny (przypomina barceloński Tramvia Blau). Potem podjedziemy autobusem do Banne (5 minut), albo piechotką – jakieś pół godziny dreptania. A tramwajem musicie się koniecznie przejechać będąc w Trieście :-)

 

Triest, położony na górzystym wybrzeżu Adriatyku, jest naprawdę przepiękny. Oczywiście są tu dzielnice reprezentacyjne (stare miasto), jak i zadymione kwartały przemysłowe (zona industriale). Choć miasto to przechodziło w swojej burzliwej historii przez wiele rąk, czuje się tu przede wszystkim Włochy. Można powiedzieć, że na każdym kroku widać tradycyjną włoską „zwisologię”. Sklepy, na których wisi karteczka „wracam za 15 minut” – a są zamknięte przez tydzień. Inne sklepiki, w których można coś kupić tylko w godzinach 7:00-9:00 oraz 19:00-20:00, ponieważ od 9:00 do 19:00 trwa sjesta...   Generalnie fajnie. Brakowało tylko barów z pizzą „ a taglio”, czyli kupowaną „na kawałki”.

W mieście czuje się jego nadmorskość. Piękne place i budynki (choć w bocznych uliczkach nie jest już tak różowo), kosmiczno-turystyczne ceny w małych sklepikach, ładne tereny nadbrzeżne (choć z plażami krucho). Jeśli ktoś jest spragniony pięknych plaż lepiej wybrać się, np. do Grado.

Następnego dnia po śniadaniu i przedpołudniowym „dolcefarniente” (nic nieróbstwie) postanowiliśmy odwiedzić Grado. Pojechaliśmy tam z naszymi znajomymi – Julką, Bartkiem i ich synkiem Brunem – którzy dołączyli do nas na kilka dni. Okazało się, że w Grado, do którego z Triestu jedzie się około godziny (60 km), są piękne piaszczyste plaże. Maniek szalał! Potem spacerowaliśmy po miasteczku. Sympatyczny, nadmorski kurort. W centrum znajduje się sporo restauracji z dosyć przystępnymi cenami i nie najgorszym jedzeniem.

 

 

 

 

 

Cdn...

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
  • Na Tropie Przygody (niedziela, 20. grudzień 2015 17:38)

    Dziękujemy, mamy nadzieję, że tekst kiedyś doczeka się zakończenia... ;-)
    A co do sjesty, to wówczas panowały nieziemskie upały i naprawdę niektóre mniejsze sklepiki nie trzymały się ustalonych godzin. Uważamy jednak, że ma to niesamowity urok. Włochy bez przedłużonej
    sjesty to nie Włochy ;-)
    Pozdrawiamy

  • Triest (niedziela, 20. grudzień 2015 17:25)

    Ciekawy tekst o Trieście. Z tymi godzinami otwarcia sklepów to nie jest aż tak strasznie. Siesta trwa 3 godziny w ciągu dni, ale za to sklepy są czynne do 20:00.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: