NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Twierdza Kłodzko

Dolny Śląsk

Światowy Dzień Turystyki, obchodzony corocznie 27 września, postanowiliśmy uczcić odwiedzinami w Twierdzy Kłodzko. Dzień był wyjątkowo piękny - słoneczny i ciepły - idealny na wycieczkę!
Wyposażeni w wygodne buty, kapelusze i obowiązkowe kanapki ruszyliśmy autem w 90km-ową drogę do Kłodzka. Remonty nawierzchni i spory ruch samochodowy spowolniły naszą podróż na tyle, że zajęła nam ona 1,5 godziny.

 

Twierdza Kłodzko (Festung Glatz) to system obronny budowany i rozbudowywany stopniowo od około 1300 roku do początku XIX wieku. Więcej o historii tego miejsca możecie poczytać na oficjalnej stronie Twierdzy Kłodzko.

Twierdzę można zwiedzać tylko z przewodnikiem i uwierzcie nam - inaczej nie ma to sensu! Do obejścia jest jej część górna oraz podziemie, tzw. korytarze kontrminerskie. Te ostatnie mogą oglądać tylko ci, którzy ukończyli 5 rok życia. W naszym przypadku będzie zatem doskonała okazja, aby jeszcze kiedyś tu wrócić ;-)

Zwiedzanie górnej części twierdzy trwa 1,5 godziny (podziemi 1 godzinę), ale ten czas naprawdę szybko mija - za szybko. Nawet dzieciom. To w dużej mierze zasługa przewodnika - trafiliśmy na prawdziwego "magika"! :-)

 

Jeżeli Wasze dzieci kochają pamiątki to na pewno będą chciały zajrzeć do sklepiku z souvenirami, który znajduje się na terenie kompleksu (już na trasie zwiedzania). Nasi chłopcy musieli koniecznie przeprowadzić szybką lustrację dostępnych gadżetów... ;-)

 

Kulminacyjnym punktem naszej wycieczki był moment, kiedy pan przewodnik postanowił zaprezentować nam działanie armaty stojącej w pomieszczeniu, z którego dawniej "ostrzeliwano" wroga. Armata nieduża - najmniejsza z tu używanych, bo tylko 3-funtowa (w zasadzie takie armaty podążały w czasie wojen za wojskiem, ponieważ były wystarczająco lekkie, natomiast w fortecach stały często działa nawet 5-6-krotnie większe, a właściwie miotające 5-6-krotnie cięższe kule).
"A teraz zatkajcie mocno uszy i otwórzcie szeroko usta!" - i usłyszeliśmy BUM...
Huk był taki, jakby coś eksplodowało nam w głowach, a nie w tej potężnej, niebieskiej tubie. Staliśmy nie za blisko, a i tak podmuch wybuchu zdołał zwalić z nóg Gabi - dosłownie - zaliczyła glebę! :-) Było SUUUUUPER!!!

Wyszliśmy "wstrząśnięci" tak dojmującym doświadczeniem. Chłopakom długo jeszcze nie zamykały się buzie. Nam zresztą też. Ta armata i opowieści o wojnach i bitwach na długo pozostaną im (i nam) w głowach (i uszach ;-)).

Po pożegnaniu się z naszym sympatycznym przewodnikiem udaliśmy się na krótki spacer po pięknym Kłodzku kierując się w stronę mostu św. Jana nad rzeką Młynówką.

Dawniej zwany "mostem na jajach" (zbudowany na zaprawie z białek jaj kurzych) dzisiaj ze względu na liczne podobieństwa określany bywa "małym mostem Karola" (most Karola w Pradze). Niezależnie od nazwy jest po prostu piękny i naprawdę warto go obejrzeć! Jak i pozostałą część starówki Kłodzka.

Podsumowując: wycieczka razem z podróżą trwała około 8 godzin. Budżetu nam nie zrujnowała - za wstęp do Twierdzy zapałaciliśmy 34zł (dzieci do lat 5 wchodzą za darmo) plus koszt paliwa. Mieliśmy ze sobą prowiant, ale na miejscu jest restauracja (typu STP), w której w rozsądnej cenie można zjeść obiad.

Rada dla Was: jeżeli jeszcze tam nie byliście to wybierzcie się czym prędzej! ;-)

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: