NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Bergen

2010

Dziewiątego dnia naszej wyprawy do Norwegii wyruszamy ze Stavanger do Bergen, dawnej stolicy tego kraju. Jedziemy przez Haugesund i Skare z przeprawą promową przy miejscowości Bruravik. Razem 400 km i około 7-8 godzin czystej jazdy. Można oczywiście wybrać drogę E39 między Haugesund a Bergen, dzięki czemu oszczędza się do 200 km drogi (i sporo czasu), ale wolimy trasy widokowe – i wierzcie nam, że warto nadłożyć te kilometry. Droga wiedzie wzdłuż Sorfjordu i Hardangerfjordu. Widoki – zapierające dech w piersiach. Tego właściwie NIE DA SIĘ OPOWIEDZIEĆ. To trzeba przeżyć samemu...

Wjeżdżamy do Bergen. Miasto od samego początku robi na nas ogromne wrażenie. Niezbyt duże, bardzo bogate miasto „północy” – widać to na pierwszy rzut oka. Piękne, drewniane domy, różnego typu kamienice… oj, będzie co zwiedzać :-)

 

Zatrzymujemy się w usytuowanym w górnej części miasta Hotel Park Bergen. Cudowny! I ten widok z okna!!! Bardzo blisko do centrum, ale poza największym zgiełkiem.

 

Wyruszamy na podbój Bergen. Zaczynamy od informacji turystycznej, gdzie doradzają nam kupienie pakietu turystycznego: rejs do Sognefjorden (najdłuższy fiord świata) z portem docelowym w miejscowości Flam, następnie podróż słynną Flamsbana (linia kolejowa z Flam do Myrdal, jedna z najbardziej stromych linii kolejowych na normalnym torze na świecie) i wreszcie przejazd „zwykłym” pociągiem z Myrdal do Bergen (część linii kolejowej Oslo – Bergen). Drogo… ale decydujemy się. Jak twierdzą pracownicy informacji turystycznej: „jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieliście i nie przeżyliście”. No to zobaczymy :-)

 

Postanawiamy pierwszy dzień w Bergen spędzić na zwiedzaniu miasta na piechotę, więc prosto z informacji kierujemy się w stronę osławionego Bryggen (Nadbrzeże). To szereg, usadowionych w porcie, kolorowych, drewnianych domków - dawniej należących do Związku Hanzeatyckiego (potężna organizacja kupiecka kontrolująca handel w miastach Europy Północnej od XIV do połowy XVI wieku). Obecnie znajdują się tu przede wszystkim restauracje, warsztaty rzemieślnicze oraz liczne sklepiki i butiki. Jeden ze sklepów z pamiątkami górne piętro w całości poświęcił "gadżetom" świątecznym. Trochę to dziwne kupować w lipcu ozdoby choinkowe, ale te tutaj są tak piękne, że aż trudno się im oprzeć ;-)

Niedaleko Bryggen znajduje się stacja dolna kolejki linowej Fløibanen. Kupujemy bilety i już za chwilę jedziemy na szczyt Floyen, z którego rozciąga się przepiękny widok na miasto i zatokę.

Drugiego dnia w Bergen wyruszamy drogą morską przez Sognefjorden do Flam, skąd kontynuujemy podróż norweskimi kolejami - tutaj wspomnimy tylko, że pracownicy informacji turystycznej mówili prawdę. To była prawdziwa podróż! Najpierw kilka godzin na statku, potem ponadgodzinna przeprawa pociągiem (kolej utrzymana w konwencji sprzed stu lat) przez góry i powrót eleganckim norweskim pociągiem ekspresowym. Wyprawa całodniowa, od świtu do wczesnego wieczoru. Warto! Jeśli dotrzecie do Bergen – musicie tam pojechać!

Trzeciego dnia skupiliśmy się na muzeach i miejscach typowo turystycznych. Dla Mańka największą atrakcją była wycieczka do Akwarium. A tam oczywiście wielki "wybieg" z całą kolonią pingwinów – które na dodatek chyba lubią być obserwowane przez turystów. I masa różnych innych rybek, gadów i stworzeń morskich. Cudownie!

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: