NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Praga

2010

Praga! Ach Praga!

To był nasz „pierwszy”, pod kilkoma względami, wyjazd zagraniczny:
po pierwsze – nigdy wcześniej nie byliśmy poza Polską z naszym dzieckiem;
po drugie – nigdy wcześniej nie byliśmy kierowcami udając się poza nasze ojczyste granice – zazwyczaj podróżowanie odbywało się inaczej;
po trzecie – nigdy wcześniej nie byliśmy w Pradze razem.
Tak więc, jak sami widzicie, ta podróż obfitowała w „nasze pierwsze razy”. Znaleźlibyśmy ich jeszcze więcej, np. po raz pierwszy skorzystaliśmy z serwisu www.booking.com aby zarezerwować noclegi. Wszystkich nie będziemy wymieniać, żeby Was nie zanudzić.

Z Wrocławia do Pragi nie jest daleko, bo około 280 km. Niestety najkrótsza, w sensie dystansu, droga nie jest najlepsza. Po polskiej stronie cały czas jedzie się dróżkami gminnymi, gdzie średnia prędkość wynosi 55km/h. Po stronie czeskiej droga ekspresowa zaczyna się dopiero za Hradec Kralove , czyli jakieś 100 km przed Pragą. Postanowiliśmy, że nadkładamy drogi (około 50 km) i jedziemy przez Gorlitz i Liberec, dzięki czemu większość trasy pokonujemy drogami szybkiego ruchu. Na marginesie dodam, że z utęsknieniem czekamy na moment, kiedy władze obydwu krajów skutecznie porozumieją się w kwestii budowy autostrady łączącej Wrocław z Pragą. Będziemy wówczas częstymi gośćmi pięknej stolicy Czech, ponieważ zakochaliśmy się w niej bez pamięci.

No dobrze, udało się - dojechaliśmy, walcząc po drodze z szalonymi, czeskimi kierowcami. Obszar stołeczny powitał nas korkami, w których spędziliśmy dobrą godzinę, jeśli nie więcej. Na szczęście Maniek spał, inaczej okrutnie by się wynudził.

Andel
W końcu dotarliśmy również do naszego hotelu. Ze względu na ograniczony budżet szukaliśmy czegoś poza centrum i to był strzał w dziesiątkę! Trafiliśmy do przesympatycznego, niewielkiego hoteliku Andel w modnym wśród mieszkańców Pragi dystrykcie Andel w dzielnicy Smichov. Ta część miasta ma naprawdę ciekawy charakter – to takie alternatywne centrum dla młodych ludzi. Mieści się tutaj największa w Pradze galeria handlowa Novy Smichov oraz Cinema City Multiplex (PLZEŇSKÁ 8, Praha 5). Najbliższe okolice galerii i kina to deptak pełen sklepów, butików, restauracji, barów i kawiarni. Boczne placyki i uliczki usiane są klubami, które w sezonie letnim kuszą przyjemnymi, eleganckimi ogródkami. Andel jest wyjątkowo urocze, szczególnie kiedy po całym dniu zwiedzania usiądziemy w jednym z ogródków sącząc leniwie lokalne trunki piwne i delektując się, tętniącym życiem, wielkomiejskim otoczeniem. W większości lokali na dzieci czekają zestawy „małego artysty”, czyli papier i kredki, więc raczej nie będą się one nudzić.
Jeżeli poczujecie się zmęczeni możecie znaleźć trochę wytchnienia w pobliskich parkach (np. park Sacré Coeur z fajnym placem zabaw – ulica Holečkova).

Do starego centrum Pragi jest stąd niedaleko, więc spokojnie można udać się na spacer po mieście. Jeżeli zmęczy Was zwiedzanie wsiądźcie do metra linii B, które zawiezie Was z powrotem do serca Smichova, czyli na Andel.

Praga
Pragi raczej zachwalać nie trzeba. Nie będziemy Wam też opisywać powszechnie znanych "atrakcji", które odwiedziliśmy. Znajdziecie je w przewodnikach. Jeżeli zastanawiacie się czy wybierać się z dziećmi w takie miejsca jak Hradczany, czyli na zamek Praski, to od razu powiemy Wam, że nie warto się zastanawiać. Trzeba tam po prostu iść! Już sama droga, która w tamtą stronę wiedzie cały czas pod górę, dostarcza rozrywki, zarówno rodzicom, jak i dzieciom. Po drodze mijać będziecie liczne restauracje, bary, sklepiki i kolorowe kramiki, które z pewnością przykują uwagę małych turystów. Warto zatrzymać się na knedliczki, ale uwaga! – ceny są dosyć wysokie.

Dotarliśmy na górę. Widok na Pragę zapiera dech w piersiach – nawet Mańkowi! Przed wejściem do kompleksu pałacowego kłębi się tłum ludzi, ale zakup biletów wstępu i samo wejście, o dziwo, idzie całkiem sprawnie. Niestety musimy odstać ponad 20 minut w kolejce do zwiedzania Katedry Św. Wita, więc żeby nie zanudzić Mańka rozdzielamy się – Maciek dzielnie stoi w kolejce, a my bawimy się w berka na placu katedralnym. Wreszcie wchodzimy. Kościół jest naprawdę ładny i na szczęście nasze dziecko jest zainteresowane pobytem w środku – najbardziej podobają mu się palące się świeczki oraz woda święcona… ;-)

Potem udajemy się do Muzeum Zabawek tuż obok Złotej uliczki. Muzeum jest niewielkie, ale ma naprawdę pokaźną kolekcję przeróżnych fajowskich sprzętów dziecięcych. Nam najbardziej spodobał się zbiór robotów, więc na odchodne zakupiliśmy plakat z nimi właśnie w roli głównej.

Z Hradczan schodzimy w stronę Mostu Karola, z którego Maniek z zachwytem obserwuje przepływające Wełtawą statki wycieczkowe, motorówki, kajaki, itp. Niezła frajda!

 

W centrum oczywiście odbywamy obowiązkową wizytę w sklepie z zabawkami, ale nie pierwszym-lepszym, tylko tym największym w mieście. Czteropiętrowy raj na ziemi nazywa się Sparky’s i mieści się na ulicy Havířská 2, w pobliżu Karolinum. Na parterze znajduje się sięgająca pierwszego piętra zjeżdżalnia w kształcie rakiety kosmicznej i to ona, a nie zabawki, są gwoździem programu! No… choć po półgodzinnym szaleństwie muuusimy też coś kupić. Wychodzimy więc z breloczkiem-jeżykiem z filmu Krecik, który od tej pory, przyczepiony do Mańkowego plecaka, wszędzie z nami jeździ.

 

 

Do zobaczenia Prago! Niebawem tu wrócimy :-)

 

 

 

Przydatne linki:

 

http://www.kidsinprague.com/

http://www.railroad-kingdom.com/  

 

 

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: