NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Budva

2014

Budvę odwiedziliśmy dzień po zakończeniu karnawału, który jest spuścizną po ponad 300-letnim panowaniu weneckim w Czarnogórze. W Budvie ma on miejsce co roku na początku maja, trwa trzy dni i symbolizuje początek sezonu letniego. W tym czasie odbywają się festyny i zabawy w stylu weneckim z maskami i paradami na ulicach starego miasta (Starego Gradu). Trzeci dzień tej uroczystości, tzw. „mały karnawał” w całości poświęcony jest dzieciom.
Szkoda, że zarówno przewodniki jak i Internet prawie nic na ten temat nie wspominają…
Podziwiając pozostałości karnawałowych ozdób mogliśmy tylko wyobrażać sobie, jak doskonała odbywała się dnia poprzedniego zabawa… :-) Maski zafascynowały nasze starsze dziecko, które skrupulatnie pilnowało aby każda z nich znalazła się na zdjęciu.

Stari Grad w Budvie nie jest duży, ale wyjątkowo urokliwy. Plątanina wąskich uliczek przypomina Kotor - jest tylko bardziej luksusowo. No i trudniej tu się zgubić. Spacerując po starym mieście traficie na poukrywane restauracje, kawiarnie i bary, małe sklepiki z różnymi bibelotami oraz pamiątkami, ale też na ekskluzywne butiki.

Jeżeli poczujecie się zmęczeni poruszaniem się po budvańskim labiryncie możecie usiąść w kawiarni na plaży przy Cytadeli. W czasie kiedy tu byliśmy (2014) – była to jedyna kawiarenka w mieście, w której można było zjeść ciastko. Tym ciastkiem był lokalny sernik. Kelner, który zjawił się jak tylko usiedliśmy, przywitał nas radosnym „we have a cake” (mamy ciastko)! Równie radośnie odpowiedzieliśmy, że oczywiście „bierzemy” :-) Zestaw kawa i ciastko to rarytas na czarnogórskiej ziemi, ponieważ tutaj kawę serwuje się solo, ewentualnie w akompaniamencie alkoholu. Powoli niektóre lokale otwierają się na gusta zagranicznych turystów wprowadzając „coś słodkiego” do swojego menu, ale raczej będą to np. naleśniki z nutellą lub tiramisu niż ciacha. Za to bez problemu możecie zamówić sałatkę ze świeżych owoców, tzw. Macedonię. Nie jesteśmy pewni czy to dobre połączenie z kawą, ale dla dzieci to zawsze doskonała „przekąska”.  

Chłopaki pochłonęli ciacha i popędzili na brzeg oddając się swojemu ulubionemu nadmorskiemu zajęciu – rzucaniu kamyków do wody. Pogoda była „turystyczna” czyli lekko pochmurno, ale w miarę ciepło i bez opadów. Te pół godziny spędzone na plaży z widokiem na Cytadelę i uspokajającym szumem fal w tle było niesamowicie relaksujące. Chwile, jakich tak bardzo brakuje w codziennym, miejskim życiu! Echhh…

Opuszczając to magiczne miejsce i kierując się w stronę Cytadeli, zahaczyliśmy jeszcze o „plac zabaw”, który stał przyklejony do murów miejskich. To kolejna rzecz, której ze świecą szukać w Czarnogórze – place zabaw… Z pewnością nie jest to kraj sprawiający wrażenie przyjaźnie nastawionego do małych dzieci – nawet trudno dostrzec je na ulicach. Prędzej zobaczycie dzieci – turystów (głównie rosyjskich) niż lokalsów. Dziwne…

Cytadela niespecjalnie zainteresowała nasze pociechy, może poza mini-muzeum morskim (jedno mikroskopijne pomieszczenie) z makietami dawnych statków żeglujących po wodach świata. Nam za to bardzo się podobało. Rozciąga się stąd doskonały widok na Budvę i wyspę św. Mikołaja (Sveti Nikola) zwaną przez miejscowych Hawaii :-)
Na wysepce jest letnia restauracja i podobno sporo różnych zwierząt (np. króliki, jelenie), a wokół ładne plaże. Można się tam dostać taxi-motorówami wypływającymi z portu obok starego miasta.

Spacer po uliczkach i placach Budvy zajął nam pół dnia, więc kolejne pół zostało jeszcze do zagospodarowania. Postanowiliśmy wybrać się do oddalonego o 10 km Sveti Stefana mijając po drodze nadmorski kurort Becici, w którym rozgrywa się akcja filmu o Jamesie Bondzie - Casino Royale (Hotel Splendid) :-)

Docieramy do Sveti Stefana – robi wrażenie! Ta perełka w koronie czarnogórskiej riwiery to niewielka skalista wysepka (a właściwie półwysep), która od 1960 roku w całości jest hotelem – bardzo ekskluzywnym. Każdy z domków to osobny apartament, a gościły w nich takie gwiazdy jak Sophia Loren, Sylvester Stallone czy Claudia Schiffer.

Podsumowanie: Pomimo niewielu placów zabaw i braku ciastek w kawiarniach (;-)) Wasze pociechy raczej na nudę nie będą narzekać. Budva jest idealnym miejscem dla małych odkrywców lubiących buszować po tajemniczych miejskich zaułkach. Dla plażowiczów również nie zabraknie atrakcji - na riwierze budvańskiej można zobaczyć wszelkie możliwe rodzaje plaż (od piaszczystych po kamieniste).
Pamiętajcie tylko, że w lecie bywa tutaj bardzo tłoczno...

 

 

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: