NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Saranda

2014

Saranda (lub Sarandë) to kurort położony nad morzem jońskim, pełen "hotelowych bloków" w większości w jasnych, kremowych kolorach. Przypomina trochę białą pustynię - w zasadzie tak właśnie wygląda większa część wybrzeża południowej Albanii. Saranda to miasto zdecydowanie nastawione na turystę - przede wszystkim rodzimego, ale powoli i to zaczyna się zmieniać. Jest tu mnóstwo restauracji i kawiarni (w wydaniu czarnogórsko-albańskim czyli "kawa, alkohol i papierosy") oraz klubów, dyskotek, itp.

Jest również niewielki port, z którego codziennie kursują promy na (i z powrotem) greckie Korfu.
 

Sama Saranda może nie jest najciekawszym miejscem pod słońcem, ale za to jej okolice obfitują w różnorakie atrakcje: od starożytnego Butrintu, poprzez "miasto tysiąca schodów" - Gjirokastrę, magiczne źródło Syri i Kalter (Niebiesko Oko), aż po zjawiskowe plaże riwiery albańskiej. Naprawdę nie sposób się tu nudzić

Saranda nie może poszczycić się wieloma atrakcjami turystycznymi. Właściwie to żadnymi nie może się poszczycić... Nawet ruiny synagogi z V wieku wyglądają mało imponująco...

Poważnym atutem Sarandy jest spory wybór miejsc, w których rozkoszować się można kuchnią albańską i śródziemnomorską. Miłośnicy owoców morza, a w szczególności małży (midhje) będą wniebowzięci. Maluchy kochające pizzę też nie będą narzekać - jest tutaj dosyć popularna. W tym miejscu polecamy Wam Bar Restaurację Limani usytuowaną w samym centrum miasta nad brzegiem morza. Zaserwowano nam tam rewelacyjną pizzę w wydaniu nieco rustykalnym (to zapewne zasługa tutejszych serów) - a wierzcie nam - na pizzach się znamy ;-)

 

Po obiedzie chłopaki zażyczyli sobie lody - Maniek czekoladowego, Maki, jak zwykle suchego, czyli samego wafelka. I tu niespodzianka! Pani serwująca lody poinformowała nas, że nie może nam sprzedać samego wafelka (nawet za cenę wafelka z lodem). Byliśmy nieugięci, więc na pomoc "pani od lodów" przybył główny kelner, który następnie wezwał kierownika sali, a ten w końcu nie mogąc podjąć decyzji w tak delikatnej materii udał się z oficjalnym zapytaniem do szefa restauracji. Szef przybył, przyjrzał nam się badawczym wzrokiem, a następnie machnął od niechcenia ręką i odszedł. Ten gest, jak się w końcu okazało, oznaczał zgodę na sprzedaż upragnionego przez Maksa wafelka.

 

To było niecodzienne i nieco dziwne doświadczenie, i szczerze mówiąc zastanawialiśmy się nawet przez moment czy lody w wafelkach nie są przypadkiem przedmiotem kultu w Albanii, a my, pozbawiając wafelka czekoladowej kulki, popełniamy świętokradztwo ;-)

Na koniec musimy się przyznać, że pierwszy raz w Sarandzie nie nastroił nas optymistycznie. Blokowisko, duży ruch samochodowy, brudna plaża i ogromny problem ze znalezieniem miejsca parkingowego. Z każdą kolejną wizytą udawało nam się jednak odkryć jakieś ładne miejsce, przez co coraz bardziej łaskawym okiem zaczęliśmy spoglądać na ten najznamienitszy albański kurort nadmorski :-)

Podsumowanie: Saranda to raczej nie jest idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, a już w szczególności z małymi dziećmi. Chociaż jedyny plac zabaw, jaki widzieliśmy w Albanii jest właśnie w Sarandzie :-)

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: