NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Himarë

2014

Z Ksamil, które było naszą bazą wypadową, do Himarë jest około 60km. Niby niedużo, ale kręta, momentami wąska i przede wszystkim bardzo widokowa droga powoduje znaczne wydłużenie czasu jazdy. Nam podróż zajęła prawie dwie godziny. Ale nie z powodu jakości asfaltu na drodze - z tym było całkiem OK. Natomiast co chwilę musieliśmy zatrzymywać się na pstrykanie fotek... No po prostu nie dało się przejechać nie zachwycając się na wpół dzikim krajobrazem. To właśnie jest urok i wielki atut południowej Albanii - całe połacie niemal nieskażonych drapieżną, zachodnią cywilizacją terenów i widoków (choć zapewne za 10 lat niewiele z tego uroku pozostanie). A trasa z Himarë do Vlorë podobno jest najpiękniejszą w całej Albanii!

 

Dojechaliśmy do Himarë, a właściwie do jego "przedmieść" (jeżeli tak to można nazwać). Przed dotarciem do centrum miasteczka zatrzymała nas całkiem spora i długa, biała, kamienista plaża. Obiecaliśmy chłopakom, że będziemy zbierać kamyczki :-) A był to prawdziwy kamyczkowy raj!

 

Kamyki, kamyczki, kamienie, kamulce - to nasze ulubione souveniry. Przywozimy je z niemal każdego miejsca. W przytłaczającej liczbie to kamyki plażowe, ale wśród nich są i takie znalezione, np. na chodniku w Arles, w górach Korsyki czy w piaskownicy w Pradze... :-)

Na plaży spędziliśmy około godziny. Wypolerowane, o jajkowatym kształcie kamyki były na tyle wygodne (niemalże "miękkie" w odczuciu), że całkiem przyjemnie można się było na nich rozciągnąć. Oczywiście głównym "rozciągającym się" była Gabi - chłopaki (wszystkie trzy) przeczesywali zawzięcie plażę w poszukiwaniu skarbów :-)

Burczenie w brzuchach kazało nam udać się na posiłek. Podjechaliśmy do centrum miasteczka, zostawiliśmy auto na parkingu i udaliśmy się na poszukiwanie restauracji. Wybór lokali nie był oszałamiający - Himarë to niewielka i bardzo spokojna mieścinka. Ze względu na zamieszkującą tu sporą mniejszość grecką dominuje taka właśnie kuchnia. Wybraliśmy, jak się okazało, dosyć "zabawnie". Usiedliśmy w restauracji Piazza. Przyszedł sympatyczny kelner, zapytał skąd jesteśmy, a następnie wylosował odpowiednią kartę menu. O, po polsku! :-) Czytamy. Ooo, a to co?! Schabowy z ziemniaczkami ... Przeczytaliśmy to jeszcze pięć razy nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Właściciel restauracji wyjaśnił nam, że latem zagląda tu całkiem sporo naszych rodaków, więc aby zadowolić polskie, obiadowe gusta do menu wprowadzono danie narodowe Polaków ;-) Ta pozycja znajdowała się tylko w polskiej wersji menu i niedostępna była dla niezaznajomionych z tajnikami naszego języka. Hmm... to lekko zadziwiające, że niektórzy z nas potrafią przejechać kilka tysięcy kilometrów aby "poznawać nowe kultury" i zamówić w restauracji... schabowego :-)

Po obiedzie - i nie był to schabowy z ziemniaczkami - pospacerowaliśmy chwilę po Himarë, a następnie, na specjalne życzenie chłopaków, udaliśmy się z powrotem na plażę nazbierać następnych 5kg kamieni...

Spędziliśmy tu kolejną godzinę i tym sposobem pożegnaliśmy Vlorë, zanim wogóle zdążyliśmy do niej dotrzeć (no nie zdążyliśmy)... Trasa jest wyjątkowo widokowa, ale przemierzanie jej po zmroku graniczy z brawurą!

 

W drodze powrotnej przyjżeliśmy się dokładniej Porto Palermo - uroczej, małej zatoczce, która w otaczających ją skałach kryje podziemną bazę okrętów podwodnych (do 1960 roku była tu baza swowieckiej marynarki wojennej).

Baza w Porto Palermo

Tutaj znajduje się również twierdza Panormos - zamek Alego Paszy. Podobno po remoncie, który ostatnio przeszła, można ją zwiedzać, ale poza sezonem różnie bywa z dostępem do takich atrakcji... ;-)

Po drodze do "domu" mijamy Borsh - bezkresne pola, a raczej wzgórza, oliwek. Wspaniały i smakowity widok! Przy drodze lokalni producenci wystawiają na sprzedaż swoje wyroby - wyborna, nierafinowana, prawdziwa oliwa za naprawdę niewielkie pieniądze.
Cieszymy oczy nieziemskimi widokami - wszystko jest tu zjawiskowo piękne! Nawet kozy ;-)

Zobacz także:

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: