NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Nie-krótki poradnik jak podróżować z bobasem. Autem oczywiście!

Słyszeliście takie powiedzenie „małe dziecko – mały kłopot, duże dziecko – duży kłopot”? Otóż ta sama zasada sprawdza się (i to w 100%) jeśli chodzi o podróżowanie z dziećmi. Im młodszy maluch tym łatwiej z nim podróżować.
Bardzo często, my rodzice, obawiamy się zabierać nasze niemowlaczki na dłuższe (a czasami i krótsze) wycieczki w trosce o ich komfort, bezpieczeństwo i zdrowie. Taki kilkumiesięczny maluszek powinien mieć zapewniony komfort a podróżowanie – szczególnie autem – komfortowe przecież nie jest!

 

Nasza starsza pociecha pierwszą dłuższą podróż (około 500 km nad Bałtyk) odbyła w wieku już dosyć zaawansowanym, bo 6 miesięcy. Większość podróży upłynęła mu na spaniu :-)
Z młodszym synem nie poszło tak gładko. Pierwszą swoją poważną podróż odbył mając prawie 4 miesiące (1000 km do włoskiego Triestu) i większa część drogi minęła mu na płaczu, jedzeniu i płaczu. Przejechanie 1000 km zajęło nam 15 godzin! Później było już tylko lepiej ;-) Sami więc widzicie, że nie zawsze jest różowo, ale to nie znaczy, że należy się poddawać :-)

 

Im wcześniej zaczniemy zabierać nasze dzieciaki na bliższe i dalsze wyprawy autem tym szybciej i łatwiej przyzwyczają się do podróżowania i zaczną traktować to jak coś zupełnie naturalnego.
Jeżeli więc kochacie podróżować i chcielibyście robić to razem ze swoimi pociechami nie czekajcie na „właściwy moment”, bo nikt nie odda Wam bezpowrotnie utraconego czasu.

A poniżej kilka przepisów, które sprawdziły się u nas:

 

1. Wybór destynacji

Miejsce wyjazdu nie ma w zasadzie żadnego znaczenia dla naszego maluszka (mniej więcej do drugiego roku życia). Może natomiast mieć znaczenie dla Was. Jeżeli macie obawy związane z podróżowaniem z bobasem wybierajcie takie miejsca, w których będziecie mieli łatwy i szybki dostęp do wszystkiego czego Wasz maluch mógłby potrzebować (mleko, „słoiczki”, artykuły higieniczne, ewentualna opieka medyczna, itp.) – to Was nieco uspokoi i doda pewności siebie. Na początek postawcie na Europę, a jak już nieco okrzepniecie w roli rodziny podróżującej sami zechcecie "wypuszczać się" w bardziej orientalne kierunki.

2. Co ze sobą zabrać

Tak naprawdę to właśnie ta część jest największym wyzwaniem podczas podróży z bobasem.
Najczęściej właśnie przy pakowaniu okazuje się z jak wielu sprzętów korzystamy na co dzień przy „obsłudze” naszego maleństwa. Aż dziw bierze gdzie to wszystko się mieści?! Na wakacjach połowa tych rzeczy jest zbędna lub zastępowalna. Np. wyparzarkę do butelek można zastąpić gorącą wodą z czajnika, itp.
A co np. z wanienką? Przecież dziecko trzeba myć!
My rozwiązaliśmy „problem wanienki” w ten sposób, że jedno z nas siadało w wannie lub brodziku trzymając dziecko na kolanach, a drugie myło malucha używając do tego słuchawki prysznicowej.  Nasz drugi syn był w ten sposób myty od urodzenia. 

Spróbujcie, a sami przekonacie się, że można doskonale funkcjonować bez wielu „niezbędnych” sprzętów!

 

Nawet wózek można zastąpić, np. nosidełkiem czy chustą, chociaż z doświadczenia wiemy, że przydaje się on jako wytchnienie dla kręgosłupa zarówno dzidziusia, jak i rodziców ;-) Warto zakupić dobry  „wózek-parasolkę” – wytrzymały i taki, którego siedzisko rozkłada się na tyle aby można było w nim spać. Nam doskonale sprawdził się McLaren (warto w niego zainwestować, ponieważ jest niezniszczalny). Nasi chłopcy jeździli w „parasolkach” – jeden od drugiego, a drugi od trzeciego miesiąca życia (wbrew obiegowej opinii, że minimum do 6 miesiąca życia niemowlaki powinny jeździć  w gondolach). Parasolki są poręczne, lekkie i zajmują niedużo (w porównaniu do standardowych wózków) miejsca w bagażniku.

 

Nosidełko turystyczne. Absolutny must. Tutaj mamy dwa rodzaje: dla niemowlaczków (np. sprawdzony przez nas BabyBjorn) i następnie dla dzieci, które już samodzielnie siedzą (nosidło na stelażu). W tym miejscu polecamy, nie-do-zajechania, Deuter Kid (przetrwał obydwu naszych chłopców, a teraz dalej dzielnie służy dzieciom naszych znajomych). Nosidełka są rewelacyjnym rozwiązaniem w miejscach trudno dostępnych wózkami, w górach oczywiście i gdzie tylko Wam się wymarzy. Nasi chłopcy dawali radę nawet w nich spać :-)

Łóżeczko turystyczne. Jeżeli zamierzacie sporo podróżować można zastanowić się nad zakupem łóżeczka turystycznego (miękkie, rozkładane). Posłuży Wam nawet do 4 roku życia Waszej pociechy. Dzisiaj już sporo miejsc noclegowych dysponuje łóżeczkami turystycznymi, które można mieć w cenie pokoju albo wypożyczyć za niewielką opłatą. W sezonie turystycznym doradzamy jednak rezerwować je z wyprzedzeniem.
Nam łóżeczko zdało egzamin przy pierwszym dziecku. Z drugim maluchem lepszym rozwiązaniem okazało się spanie w łóżku z rodzicami.

 

Praktyka czyni mistrza! Sami spróbujcie, bo najlepsze rozwiązania każdy z nas znajduje sam :-)

 

Dokumenty. Tak, bez tego raczej nie powinno się wyjeżdżać - szczególnie za granicę. Nie ma znaczenia czy jedziecie z maluchem czy sami - zawsze pamiętajcie o dokumentach tożsamości, kartach EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) i ewentualnie dodatkowym ubezpieczeniu (doradzamy).

 

3. Podróż

 

Wbrew pozorom to nie jest ani takie trudne ani takie męczące jak wielu osobom się wydaje.
Pierwsza i podstawowa rzecz związana z tym etapem wyjazdu to bezpieczny i wygodny fotelik samochodowy.

 

 

Cdn...

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: