NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

Suzuki Grand Vitara

Na pierwszy ogień idzie, oczywiście, nasz Suzuki Grand Vitara II generacji z silnikiem benzynowym 2.0 litra i 140 KM.

 

 

A oto i nasz kochany Witek - zawsze niezawodny - dowiózł nas bezpiecznie już w wiele bliskich i odległych miejsc!
Pięnkny, prawda?! :-)

Nie będziemy Was zasypywać danymi technicznymi auta – te szczegóły możecie znaleźć na stronie Suzuki Motor Poland:
http://www.suzuki.pl/auto/GrandVitara5dr_dane_techniczne.html

 

Z punktu widzenia kobiety:

Witek jest piękny! Nie za mały nie za duży – taki w sam raz ;-) W środku jest bardzo przytulnie, co nie jest łatwym osiągnięciem w przypadku aut terenowych (wsiądźcie np. do Jeepa Wranglera, a zrozumiecie o czym mówię). Natomiast jeśli chodzi o prowadzenie go to dla mnie spore wyzwanie. Dokładnie wygląda to tak, że gładko i przyjemnie prowadzi mi się go tylko po autostradach i drogach szybkiego ruchu, natomiast jazda po mieście… uff… Trzeba mieć naprawdę dużo pary w rękach i nogach, żeby sprawnie poruszać się nim w miejskich korkach. Jestem niedużą kobitką i czasami brak mi siły, żeby porządnie zakręcić kółkiem czy docisnąć pedały. Przy manewrach parkowania Witek często mi gaśnie – trzeba naprawdę mocno przytrzymać sprzęgło przy dodawaniu gazu, żeby ruszył delikatnie, a nie szarpnął lub zgasł… Poza tym, nie oszukujmy się, nie jest to małe, zwinne miejskie auto tylko „traktor” do jazdy w trudnych warunkach i w takich jest naprawdę niezawodny! Daje za to duże poczucie bezpieczeństwa i mieści się do niego mnóstwoooo bagażu.

 

Z punktu widzenia faceta:

Ech, te baby!!! Suzuki daje radę tak w terenie, na autostradzie, jak i w mieście. No to po kolei.

 

W mieście

Nie jest to superkomfortowy miejski samochód. Na dziurach trzęsie i trochę „skrzypi” – daje znać o sobie wspawana rama (zwłaszcza przy przebiegu powyżej 50 tys. km). Choć z drugiej strony ma to też swój urok. Potrafi mile zaskoczyć zwrotnością i przyspieszeniem, ale to jednak nie wyścigówka. Jest idealny do „przewożenia” dzieciaków – wysoka kabina, łatwy dostęp do małych pasażerów na tylnej kanapie itp. Do tego wysoki bagażnik – da się wstawić w pionie rowerek dla dziecka. Generalnie użytkowo dużo pozytywów, choć pod względem komfortu i wyciszenia – daleko mu do ideału.

 

Na autostradzie

Ładnie zbiera się w sobie, a przy większych prędkościach jest całkiem dynamiczny. Powyżej 130 km/h jest dosyć głośny (Gabi dociągnęła kiedyś do ponad 170 km/h i hałas był do wytrzymania). Główna wada – jak w każdym „wysokim” samochodzie – boczne podmuchy wiatru przy dużych prędkościach auta są niezbyt przyjemne (trochę znosi…). Ale z drugiej strony jadąc kiedyś przez Austrię, autostradą, w czasie śnieżycy, samochód zachowywał się świetnie. Oczywiście jechaliśmy nie szybciej niż 80-90 km/h, ale nie mieliśmy poczucia jakiegokolwiek znoszenia na boki… a kilka samochodów leżących w rowie minęliśmy po drodze. Grand Vitara jest naprawę bezpieczna pod tym względem. Wystarczy włączyć myślenie i – jeśli nie spotkamy jakiegoś idioty za kierownicą innego auta – dojedziemy bezpiecznie do miejsca przeznaczenia. I to jest jedna z największych zalet tego samochodu: daje poczucie bezpieczeństwa.

 

W terenie i na off-roadzie

I tutaj możemy zdyskontować wszystkie miejskie i szosowe „niedoskonałości” Grand Vitary. Bez zadyszki podjeżdża pod strome, błotniste wzniesienia, elegancko zjeżdża z oblodzonej „górki”, jest świetnie wyważona i stabilna przy bocznych przechyłach. Sprawdziliśmy samochód na żwirowych i ziemnych polnych drogach, „pływaliśmy” w wysokich leśnych koleinach, podjeżdżaliśmy pod strome wzniesienia porośnięte śliską trawą… i to ramię w ramię z off-roadowymi samochodami naszych znajomych. Czasami nasza Vitara była wręcz obiektem zakładów bardziej doświadczonych ekip jeżdżących terenowymi „potworami”: podjedzie, czy nie podjedzie? I „przegraliśmy” tylko raz. W bardzo wysokich, błotnistych koleinach, w szczerym polu, położyliśmy nasze Suzuki „na brzuchu”. Na szczęście koledzy z off-roadowego Grand Cherokee wzięli nas na hol i po kilku sekundach uwolniliśmy się z błotnej pułapki. Trzeba dodać, że mieliśmy… letnie opony szosowe na felgach :-) Poza tą jedną wpadką nasza Grand Vitara NIGDY nas nie zawiodła.

 

Z punktu widzenia dzieci:

Nasz „dżipior” jest super! I ma fajny silnik! Kiedy jedziemy na wakacje???

 

 

 

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: