NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów
NA TROPIE PRZYGODY - rodzinne podróże Mieszczuchów

No i jest! Test "nieziemskiego" Mitsubishi Pajero IV generacji z silnikiem diesela 3.2 litra i 200 KM.

 

 

Marcowe popołudnie. Lekko pochmurnie, ale przyjemnie. Dzisiaj zobaczymy, co potrafi flagowe auto trzech diamentów – Mitsubishi Pajero. Legendarne. Kwadratowe. Potężne. Rozbudzające wyobraźnię.


Do samochodu pakujemy się całą rodziną. Towarzyszy nam pan Mateusz – nasz przewodnik i przedstawiciel Mitsubishi. Z przodu – dwie osoby. W drugim rzędzie siedzeń – dwa foteliki z dzieciakami. Co ciekawe – tylna kanapa jest tak duża i wygodna, że między fotelikami dzieci może usiąść jeszcze jedna osoba – nawet Maciek dał radę, a do najmniejszych osób nie należy. Oczywiście postanawiamy sprawdzić także dwuosobową kanapę, a właściwie kanapkę, wyjmowaną spod podłogi bagażnika – czyli tzw. trzeci rząd siedzeń.

Na początku – za kierownicą Maciek, a na tylnej kanapce – Gabi. Pan Mateusz na przednim fotelu pasażera – jako „pilot wycieczki”. Dzieciaki komfortowo i bezpiecznie na kanapie – w drugim rzędzie siedzeń.

Ruszamy. Samochód z ponad trzylitrowym dieslem, 200KM pod maską. Rozpoczyna dostojnie. Czuje się jego rozmiar i masę. W końcu to potężne auto – prawie dwie tony i trzysta kilogramów masy przy długości niemal pięciu metrów. Można je raczej porównać z busem niż z osobówką. Ale silnik zadziwiająco łatwo radzi sobie z tym kolosem. Oczywiście o żadnej supersportowej jeździe nie ma mowy. Ale i o to chodzi. Przecież testujemy samochód, który ma dojechać wszędzie i zawsze, niezależnie od podłoża, a nie ścigać się ze stiuningowanymi Hondami.


Dojeżdżamy do pierwszej polnej drogi. Ale naprawdę polnej – osobówka nie ma żadnych szans. A i niejeden SUV spociłby się na takiej drodze i uszkodził sobie elementy podwozia. Ale nie Pajero. Jedzie spokojnie, bez żadnego zastanowienia i posapywania. Załączamy napęd na 4 koła. Mechanizm reaguje natychmiast, bez zbędnej zwłoki. Jedziemy dalej. Po pewnym czasie wjeżdżamy w błotniste koleiny. Ale naprawdę koleiny. Tutaj z pewnością odpadają miejskie SUVy. Nawet te z napędem na 4 koła. Maciek patrzy przed siebie z powątpiewaniem – przecież to wypożyczony samochód. A jeśli coś uszkodzimy? Pan Mateusz z uśmiechem wyjaśnia, że teraz powinniśmy wrzucić blokadę centralnego mechanizmu różnicowego i jechać dalej. „Spokojnie, noga ze sprzęgła i niezbyt mocno gaz na jedynce. Samochód nie ma prawa nie przejechać. I niczego nie urwiemy. Jest wysoki” mówi Pan Mateusz. No dobra. W końcu to fachowiec – znamy go od ładnych kilku lat. Maciek przełyka ślinę i… jedziemy. Z tyłu krzyki dzieciaków i Gabi – jak na kolejce w lunaparku. Bo troszkę „pływamy na boki” w błocie (kto ślizgał się w błotnistych, głębokich koleinach ten wie, o czym mowa), a samochód czasem sam „wybiera” koleinę, którą jedziemy. Ale bez zająknięcia, bez mrugnięcia okiem sunie naprzód. Wydaje się, że dla Pajero przejechanie tej drogi jest porównywalne z parkowaniem pod supermarketem. A musimy tu zaznaczyć: koleiny, zryte przez maszyny rolnicze, wypełnione wodą i błotem po kolana – tak wyglądała droga, którą widzieliśmy przed sobą. Suniemy dalej. Po wyślizganiu się z błota jeszcze trochę dziur i suchych kolein i wyjeżdżamy na asfalt.

Maciek zachwycony. Jak mówi – samochód jechał niemal sam. Żadnego tracenia gruntu pod nogami, żadnego „wyrywania kierownicy”. Jedyny moment zwątpienia – PRZED wjechaniem w off-road. PO wjechaniu – pełne zaufanie do Pajero. Po prostu pojechał, bo takie było jego zadanie i do tego został stworzony. Pan Mateusz skwitował tylko: „i to na seryjnych oponach. A co ON potrafi na specjalistycznych…”.

Gabi postanowiła dać sobie spokój z testowaniem off-roadu. Wsiadła natomiast za kółko aby sprawdzić auto na autostradzie. No to jedziemy. Na początku spokojnie – około 100km/h. Hałas – w normie. Komfort prowadzenia – pełny. Potem 140km/h. Maciek – teraz siedzi na tylnej kanapie – pyta: „Ile jedziemy? 140? Niemożliwe…” No tak – w tak dużym aucie praktycznie nie odczuwa się tej prędkości. Sunie spokojnie, pewnie, komfortowo. Zresztą, aby osiągnąć taki komfort producent zrezygnował już jakiś czas temu z rozwiązań ramowych na rzecz nadwozia samonośnego z dodatkowym usztywnieniem (zwanym „wspawaną ramą”, rozwiązanie znane także np. z Suzuki Grand Vitara).

   

Z punktu widzenia kobiety:

Mitsubishi Pajero – to miłość od pierwszego wejrzenia!... wybacz Mężu ;-)
Cudowny, cudowny, cudowny! Wspaniałe auto! Prowadzi się zaskakująco dobrze - jak na auto z napędem na 4 koła oczywiście. Sprawia wrażenie „przyklejonego” do jezdni, a jednocześnie jest całkiem zwinne i zwrotne (jak na traktor). Nawet pedały – sprzęgło i gaz, wchodzą jakoś dziwnie łatwo i gładko. Olbrzymią zaletą jest duża, dosyć głęboko osadzona przednia szyba auta - gwarantuje doskonałą widoczność.
Z punktu widzenia matki: dzieciaki, siedzące z tyłu mają mnóstwo, ale to mnóstwo miejsca na nogi (sytuacja dobrze rokująca na przyszłość). Rozkładany tylny podłokietnik ma wmontowane wygodne i łatwo dostępne dla dzieci uchwyty na kubki/butelki.

 

Z punktu widzenia faceta:

Same zalety: Świetne, duże, wygodne auto. Jazda w terenie to czysta przyjemność. Na autostradzie sunie jak prawdziwy krążownik szos. Wielki bagażnik. Kierowcy nic „nie uwiera”. Wygodne fotele. Bardzo wygodna pozycja za kierownicą. Łatwy dostęp do dzieci na tylnej kanapie. Auto prowadzi się jak… pojazd o połowę lżejszy. Bardzo dobrze działająca i precyzyjna skrzynia biegów (manualna), świetne hydrauliczne wspomaganie kierownicy. Żadnej toporności ani ospałości.

Wada: Producent umieścił uchwyty isofix w tylnej kanapie „na środku” tej kanapy – dla dwóch fotelików. Rozwiązanie bardzo bezpieczne dla najmłodszych dzieci – „kołyski” dla niemowląt zapięte do isofixa będą znajdowały się daleko od drzwi samochodu, co ogromnie zwiększa bezpieczeństwo przy zderzeniach bocznych. I super! Tylko że z tego samego powodu nie da się zapiąć do uchwytów isofix fotelików dla dzieci starszych, które muszą jednocześnie korzystać z trzypunktowych pasów samochodu (system wprowadzany przez wielu producentów fotelików). Jesteśmy więc „skazani” na foteliki zapinane jedynie pasami trzypunktowymi (bez wspomagającego systemu isofix). Wada może niewielka, ale producent powinien w następnej generacji samochodu rozwiązać ten „problem”.

 

Z punktu widzenia dzieci:

Na pytanie: co Ci się podoba w tym aucie Maki odpowiedział: „Auto!”. A Maniek dodał tylko: „Tata, kiedy kupimy takiego dżipiora?”. Na dodatek po powrocie do domu stwierdził, że lepiej było się przejechać Pajero niż siedzieć w domu i grać na PlayStation. A to już coś…

 

 

A teraz kilka słów podsumowania. I nie będziemy wcale subiektywni. Mitsubishi Pajero to fantastyczne auto! Fantastyczne! Świetne do podróżowania, a już na pewno z dzieciakami na pokładzie. Duże. Komfortowe. Bezpieczne. Wygodne i szybkie na autostradzie. Sprawdzające się doskonale poza asfaltem. Na dodatek ten kanciasty kształt… i ogromna przestrzeń w kabinie. Wygodne fotele, masywny podłokietnik, dużo miejsca na nogi. Nasz sześcioletni syn, który wzrostem dorównuje spokojnie większości ośmiolatków, stał sobie we wnętrzu samochodu niemal całkowicie wyprostowany. Wow! No i ulubione parametry Maćka: potężny bagażnik. Na dodatek, jeśli ktoś jedzie w dalszą podróż a nie będzie potrzebował dodatkowej „kanapki” wyjmowanej z podłogi bagażnika – może ją spokojnie zdemontować (odkręcamy 4 śruby i wrzucamy ustrojstwo do piwnicy – może jeszcze się kiedyś przyda…) i mieć dodatkowy schowek pod podłogą bagażnika. I to nie byle jaki. Na oko będzie około 100 litrów. Razem można oszacować bagażnik, licząc do tzw. półki, na około 700 litrów. Może 750 (brak precyzyjnej informacji w katalogu, ale jest raczej większy niż mniejszy).

Nic - tylko brać! :-)

 

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.

 

 

Dziękujemy autoryzowanemu dealerowi Mitsubishi we Wrocławiu

 

GERMAZ

www.mitsubishi.germaz.pl

ul. Strzegomska 139, 54-428 Wrocław

tel. 71/ 349 01 50

salon.mitsubishi@germaz.pl

 

za fachową pomoc w przeprowadzeniu testu oraz udostępnienie samochodu testowego

 


WITAJ!!!

Piszą o nas! A w zasadzie sami piszemy o sobie ;-)  Najnowszy numer Magazynu Miłośników Subaru "Plejady" - strona 32 :-)

 

Zapraszamy do lektury :-)

 


 

Instagram

Poleć tę stronę na:

Najczęściej czytane: